Tytułem wstępu

Happy niedawno skończyła pięć lat i dopiero od niedawna ma rzeczywiście powód by cieszyć się kolejnymi latami spędzonymi u nas. Od niedawna, bo od niecałych dwóch lat dopiero nieodłącznym elementem naszego trybu życia stała się pozytywna metoda szkolenia psów. Wiele się zmieniło na lepsze,chociaż czasami powraca to czy inne złe zachowanie, a sama metoda nie spotyka się z aprobatą właścicieli naszych psich kolegów, ani po prostu nie trafia jeszcze do większości ludzi. A przecież poświęcenie psu więcej czasu na początku, w późniejszych latach owocuje brakiem zmartwień o porwane buty czy leżące na ziemi sto złotych.

Pies jest zwierzęciem stadnym, jednak nie uciekającym. Nieprawdą jest, że większość psów to kochane, ułożone pieski, które same się potrafią dostosować do otoczenia – to po prostu je widujemy na ulicy, bo to one nie sprawiają kłopotu właścicielom. Przyzwyczajamy się do widoku nieagresywnych psów i kupujemy nowego z myślą, że nasz będzie funkcjonował identycznie. Zapominamy, że psy agresywne, o których słyszymy sporadycznie w telewizji, siedzą po prostu zamknięte w domach czy schronisku i nie zakłócają naszego spokoju – ale że one istnieją.

Hodowla psów stała się ostatnio śmiesznym pojęciem, bo hodowcą mianuje się każdy, komu suka zaszła w ciążę. Owczarki niemieckie są już genetycznie zmodyfikowane przez urok Szarika i Cywila, ale czasami nie obejmuje to całej rasy, a najbardziej charakterystyczny dla niej kolor. Złote (rude) cocker spaniele są najpopularniejsze z całej rasy, co spowodowało, że wielu ludzi starało się właśnie je “wyhodować”, jako, że na nie jest największy popyt. Istnieją spaniele o umaszczeniu wielokolorowym, czarne… ale o tym mało ludzi ma w ogóle pojęcie.

Happy nie jest czystą spanielką i miałyśmy tego pecha, że tradycja ucinania szczeniakom ogonów powoli się kończyła, ale jeszcze zupełnie nie wyszła z mody. Trafiła do nas dlatego, że siedząc mi na kolanach, obdarowała mnie buziakiem – to wystarczyło. Nikt nie był przygotowany na kupno psa (z nią na kolanach jechałam z mamą po miski i jakieś łóżko), a już na pewno nie TAKIEGO psa. Po śmierci naszego owczarka niemieckiego, ambicją moją i mamy stało się posiadanie wytresowanego psa, który będzie zostawiał przedmioty (a najlepiej w ogóle ich nie brał), przychodził na jedno zawołanie “do mnie!” i równał na smyczy. Motywowane pojedynczymi zdaniami, gdzieś zasłyszanymi czy przeczytanymi, bez większego zastanowienia zabrałyśmy się za to szkolenie.Skoro suka przewraca na plecy młode, gdy zrobią coś źle, ja robiłam tak samo – tyle, że w pewnym momencie Happy przestała być szczeniakiem. Moja mama zawzięła się na punkcie odbierania psu zabawek, co skończyło się tym, że Happy przestała przychodzić na komendę, bo wiedziała, czym to się skończy, a pysk miała rozwierany za wszelką cenę. Nie było w tym jakiejś szczególnej brutalności fizycznej, bo żadna z nas nie chciała źle, ale niestety większe szkody wyrządziłyśmy jej na psychice.

Kto wie, czy gdyby nie przytomność mamy, Happy nie musiałaby zostać uśpiona. Jednak na szczęście internet to zbawienna rzecz ;) krok po kroczku, linkami, otworzyła się przed nami strona o pozytywnym szkoleniu psów. Początkowo to wystarczyło, potem mama wgłębiała się w to coraz bardziej, ja byłam najpierw sceptyczna i się z tego śmiałam, ale potem przerodziło się w to śmiech ze szczęścia, że może będę miała swojego wymarzonego pieska do tulenia i wspólnych szaleństw. Teraz Happy o wiele szybciej puszcza przedmioty (chociaż nie zawsze), jest skoncentrowana na nas i nie ma dnia bez chociażby drobnego sukcesu. Obecnie trenujemy agility, jako Happy jest psem skocznym i takie głupoty lubi najbardziej. Na razie na poziomie amatorskim, ale oświadczam wszem i wobec, że za rok jedziemy na zawody po pierwsze miejsce :P

Nie chcę myśleć o tym, co mogłoby się stać, gdyby Happy nie zacząć szkolić w ten sposób. Pewnie spędziłaby resztę życia w kagańcu.

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.